Wyścig laptopów z aplikacjami
Producenci laptopów stają na głowie by z ich urządzeń dało się wycisnąć jeszcze więcej. Kolejne wersje procesorów, dysków o zwiększonej szybkości odczytu i rozbudowywana do astronomicznych wartości pamięć RAM zdają się jednak wciąż nie wystarczające by zaspokoić zapotrzebowanie na moc obliczeniową oprogramowania.
Kolosy obliczeniowe

Laptopy takie jak Lenovo ThinkPad W541 mogą dysponować procesorami Intel Core i7-4940MX o czterech rdzeniach i pamięcią RAM w granicach 16-32 GB. Aplikacje z przed kilku lat nawet nie zmusiłyby takiego potwora do uruchomienia wentylatorów. Większość mogłaby pracować w tle nie wpływając na użyteczność laptopa. Moc jaką jeszcze 6-7 lat temu zapewniała farma obliczeniowa dziś zamykana jest w 2,5 kilogramowym urządzeniu.
Heroiczne wyzwania
Twórcy oprogramowania zdają się jednak wciąż o krok wyprzedzać producentów maszyn. Kolejne systemy operacyjne, odtwarzacze multimedialne, symulatory i gry wymagają wielokrotnie więcej niż te z poprzednich lat. Oczywiście aplikacje te są znacznie bardziej zaawansowane, pojawia się jednak pytanie czy przypadkiem programiści nie przestali się przejmować obciążeniem jakie wywołuje ich dzieło. Kodowanie jest sprawdzane pod kątem funkcjonalności, nie koniecznie zaś optymalizacji.
Perpetuum mobile
By zasobożerna aplikacja działała potrzebny jest mocniejszy laptop. Skoro istnieje mocny laptop można stworzyć jeszcze bardziej zaawansowaną aplikację. Paradoksalnie wyścig opłaca się wszystkim, także użytkownikom, którzy mają dostęp do coraz lepszego sprzętu i oprogramowania. Do tych ostatnich należy też zoptymalizowania działania swoich urządzeń.